Dawno mnie nie było. Zaległości w czytaniu Waszych blogów postaram się jak najszybciej nadrobić. A co u nas? Sezon na ogrodowe place zabaw dla dzieci.

DSC_0002

Tydzień temu świętowałam swoje imieniny. Wspólnie z moją przyjaciółką Magdaleną urządziłyśmy grilla. Krzysiu świetnie się u nich bawił w domku ogrodowym i piaskownicy. Od dawna już wiem, że uwielbia tego typu zabawki ogrodowe. Choć u moich rodziców na działce raczej taki domek się nie pojawi. I nie chodzi tu o miejsce – bo jest go sporo. Tylko nie będzie zbyt długo używany. Co innego, gdy ktoś ma ogród przy domu, a inaczej kiedy są to ogródki działkowe oddalone dość sporo od mieszkania. Chodzimy tam właściwie tylko w okresie czerwiec – sierpień i to weekendowo. Po co więc wydawać kilka stów na coś czym będzie się bawił raptem kilkanaście razy w roku? Wystarcza mu huśtawka, zjeżdżalnia i bujak oraz mnóstwo samochodów, wiaderka, łopatki, kosiarka, konewka itp….

DSC_0003

DSC_0005

DSC_0007

DSC_0008

1 czerwca oprócz prezentu postanowiliśmy jeszcze zabrać Krzysia na Dzień Dziecka na frytki do jednej z miejscowych restauracji. Szczerze mówiąc bardzo rzadko wychodzimy gdzieś do jakiejś knajpy, więc nawet nie wiedziałam, że w tej jest na ogrodzie kilka stolików i plac zabaw dla dzieciaków. Trampolina, stolik, huśtawki, zjeżdżalnie i masa zabawek. Klocki, lalki, auta – i w przypadku Krzysia wystarczyły by w zasadzie tylko auta. Jest zafascynowany samochodami, traktorami i innymi pojazdami. Trafił się nawet Złomek i Zygzak, więc dziecko mi przepadło na kilkadziesiąt minut na zabawie. Pewnie za kilka lat będzie mi tłumaczył co to są bębny hamulcowe i inne części samochodowe, o ile jego zapał nie minie. My uraczyliśmy się pyszną pizzą, a Mały zjadł porcję frytek. Po tej kolacji długi spacerek i do domku.

DSC_0039

DSC_0041

DSC_0042

Tak jak sobie obiecałam codziennie robię sobie długie spacery. Dodatkowo od 1 czerwca (oprócz tych dwóch kawałków pizzy) trzymam się diety MŻ – mniej żreć 😉 Póki co daję radę. Zobaczymy jakie będą efekty. Dość już mam miliona komentarzy wokół, które w ostatnim czasie zaczęły się pojawiać jeden za drugim – „W ciąży jesteś?” „Ale przytyłaś…” itd… I choć to, że postanowiłam coś zmienić, nie miało z nimi związku nagle kiedy taką decyzję podjęłam zaczęły się pojawiać prawie codziennie! Ale co tam. Dam radę, zrobię to dla siebie, a inni niech sobie swoje głupie uwagi wsadzą w tyłek – póki co lustro w domu mam i nikt nie musi mnie jeszcze bardziej uświadamiać czy dołować tego typu komentarzami.