Dziecko w bibliotece to temat, który przerabiamy z Krzysiem już od pewnego czasu.

Dziecko w bibliotece jest mile widziane. U nas w mieście zapisując się do Biblioteki Miejskiej można korzystać zarówno z biblioteki dla dorosłych, jak i z tej dla dzieci. Przy okazji wizyty po książkę dla siebie, zajrzałam do części dla dzieci, Chciałam tam wypożyczyć książki z pomysłami na różnego rodzaju ręczne prace i ozdoby świąteczne – jest ich tam wiele. Nie miałam natomiast pojęcia, że jest też tak duży wybór książeczek dla najmłodszych dzieci. Do głowy by mi nie przyszło, żeby wypożyczać książki Krzysiowi, bo bałam się, że je podrze, zniszczy, pobrudzi… Jednak skoro nie robi takich rzeczy z książkami domowymi (może czasami lekko zagniecie kartkę – przypadkowo oczywiście) to czemu miałby tak robić z wypożyczonymi?!
dziecko w bibliotece

Dziecko w bibliotece to świetny pomysł. Mnóstwo książeczek z sztywnymi kartkami do wyboru. Padło na Boba Budowniczego. Krzyś zachwycony – koparki i inne sprzęty. Nie za bardzo chciał dać pani bibliotekarce książkę do zeskanowania. Po tłumaczeniach, że pani musi tylko kliknąć, że zaraz ją odda wreszcie się udało. Całą drogę do domu tłumaczyłam mu, że tą książeczkę tylko pożyczyliśmy, że trzeba będzie ją oddać, żeby inne dzieci też mogły ją później wypożyczyć i przeczytać.
Tak jak się spodziewałam – nie uniknęliśmy płaczu przy oddawaniu książki po kilku dniach. Jednak sytuacja została szybko załagodzona, ponieważ wytłumaczyłam mu, że teraz wypożyczymy inne książki. Znalazły się 2 malutkie książeczki z ulubionymi bohaterami bajki AUTA – Zygzakiem i Złomkiem. Tu dopiero był ból i płacz przy kolejnym oddawaniu po kilku dniach. Jednak znowu wypożyczyliśmy kolejne książeczki. Tym razem już z miękkimi kartkami. 3 książki i kolejne kilka dni w domu i tłumaczenie, że znowu je oddamy. Byliśmy je oddać. Krzysiu już po drodze mówił, że teraz chce znowu książeczkę ze Złomkiem i Zygzakiem. Książki oddał bez przymusu, bez płaczu. Od razu po oddaniu ich poszedł na poszukiwanie nowych książek. Pani okazała się bardzo pomocna i pomogła szukać książeczek ze Złomkiem i Zygzakiem. Okazuje się, że mają tam ich całkiem sporo. Dodatkowo wybraliśmy jeszcze książeczkę z pociągiem Tomkiem. Synek zadowolony. Pani powiedziała, że jakiś czas temu też był taki 2letni chłopczyk i płakał, bo nie chciał jej dać książki do zeskanowania… pomyślałam sobie „Skąd ja to znam”. Jednak uważam, że im wcześniej nauczy się, że może wypożyczać książki z biblioteki i trzeba je później oddawać tym lepiej. Bardzo lubimy czytać książeczki, a te które mamy w domu, w większości znam już na pamięć. Dlatego cieszę się, że jest możliwość wypożyczenia książek dla takich maluchów. W piątek byłam znowu w bibliotece, ale tym razem sama, bo Krzyś trochę chory – przeziębienie. Wypożyczyłam między innymi Basię. Często widziałam na różnych blogach książeczki z Basią i wiem, że dzieci je uwielbiają. Krzyś jeszcze nie wszystko rozumie, ale lubi jak mu czytam, więc słuchał z zainteresowaniem. Potrafi już dużo mówić, więc jak usłyszał „Basia” to już powtarzał 🙂 Moim zdaniem warto chodzić do biblioteki z najmłodszymi pociechami. Każdy za nas zna najlepiej swoje dziecko. Jeśli wiemy, że nie niszczy książeczek i zabawek w domu to warto skorzystać z takich możliwości wypożyczania książek. Natomiast jeśli mamy Małego Szkodnika to lepiej się jeszcze wstrzymać 😉
dziecko w bibliotece

Czytając „Basię” sama się uśmiałam 🙂 Świetna książka, kolejne części z pewnością też wypożyczymy, bo widziałam ich kilka w bibliotece.

Pozdrawiam