Kolejny pomysł na połączenia zabawy z nauką. Tym razem posłużyłam się klockami przestrzennymi i znów była to zabawa w kolory. Mój dwulatek coraz częściej na co dzień zwraca uwagę na otaczające go kolory.

zabawa w kolory

Potrafi do upadłego pokazując na coś pytać „a to jaki jeśt kojol?”. Żółty już zna i zawsze mówi, że to kolor jak słoneczko. Z innymi nazwami jeszcze jest kiepsko, nie mówi ich, ale potrafi świetnie szukać kilka przedmiotów takiego samego koloru. I tu właśnie pomogła ta zabawa. Wysypałam wszystkie klocki w 4 kolorach. Ułożyłam 4 malutkie wieże z 2-3 klocków takiego samego koloru. Później poprosiłam Krzysia, żeby on dołożył odpowiednie klocki tłumacząc, że na czerwone klocki musi położyć taki sam kolor. Mały cwaniak nie zabierał każdego klocka po kolei i nie dopasowywał do poszczególnych „kupek” tylko zebrał najpierw wszystkie czerwone, a później je ułożył na wieże. Następnie powybierał wszystkie żółte i tak samo z kolejnymi. Oczywiście przy każdej wieży po kilka razy pytał jaki to kolor. Później ułożyliśmy z klocków dłuuugie tory. Najpierw z żółtych i czerwonych układanych na przemian, później ze wszystkich pozostałych. Tory ciągnęły się aż do pokoju teściowej. Krzyś świetnie się bawił zarówno układając je, jak i chodząc po nich już po ułożeniu. Zabawa trwała ponad godzinę. Miło tak fajnie spędzić czas z dzieckiem i widzieć jakie jest szczęśliwe. Choć wiem, że nie zawsze są na to siły i chęci po całym dniu pracy czy innych obowiązków.

zabawa w kolory

DSC04712

DSC04715

DSC04718

zabawa w kolory

zabawa w kolory

DSC04727

DSC04734

Zabawa w kolory

DSC04747

Ostatnio Urwis zaskakuję mnie coraz bardziej swoim gadulstwem. Czasami nie wiem czy się śmiać czy płakać. Na czasie jest ostatnio powiedzonko „oszalałaaaś?!”. Cóż, papuga usłyszała jak mówiłam tak do siostry i teraz od czasu do czasu jak coś do niego mówię to w odpowiedzi właśnie to słyszę.

Kąpie go wieczorem, jestem cały czas w łazience.

– Gdzie byłaś mamo?

– Przecież jestem tu z Tobą cały czas.

– Kiedyś byłaś w pacy (pracy), ja byłem z tatą i babcią Anią.

– Tak, wiem. I co robiłeś? Bawiłeś się z tatą?

– Nooo, bruum, brum jedziłem autami, tak śibko jak Ziygziak (Zygzak McQueen z bajki Auta), wruuum.

– Ahaa, to super!

– Niooo, nawet nie było tak źle.

Mężowi kopara opadła.

Jestem z nim w sklepie, stoję przy stoisku z serami, podchodzi kobietka, znajoma mojej mamy. Krzyś siedzi we wózku.

– Jaki on grzeczny, a taki duży już i cały tata, normalnie cały tata

– Nie, tata jest w domku. – Krzysiu mnie tym rozłożył na łopatki, zaczęłam się śmiać w głos.

Jutro są jego imieniny, wie już mniej więcej co dostanie, bo m.in. kombajn, który kupiła mu siostra już widział, ale mu wytłumaczyliśmy, że dostanie dopiero na imieniny. A dziś pootwierał sobie szafy i grzebie i mówi:

– Ciekawe czy sią tu jakieś pezienty…

Tłumaczę, że nie ma (swoją drogą szczęście, że szukał w sypialnie, a nie w salonie w szafie, bo tam są!), że jutro dostanie. Poszedł do taty i tłumaczy mężowi:

– Jutlo sią imininy, bedzie kobajn i pezienty, dopielo jak pzijdą goście. Telaz ni mogę, nie ma kobajnu.

Zapraszam Was jeszcze do zapoznania się z nowymi gazetkami promocyjnymi.

LIDL -Poznaj Hiszpanię i Portugalię

s3_viewer_small_Lidl_01

LIDL Kuchnia niemiecka

s3_viewer_small_Lidler_01

Biedronka Tygodniowe Inspiracje

s3_viewer_small_01