…i po świętach. Nie było mnie tu przez święta, bo chciałam, żeby te dni były inne niż codzienność. Chciałam się trochę oderwać od komputera, spędzić ten czas z rodziną. Jesteście ciekawi jak to u Nas było? We Wigilię do południa ostatnie przygotowania potraw…nerwówka…małe spięcia z Mężem…
Ale na szczęście jak już się ze wszystkim ogarnęłam, emocje opadły i stres gdzieś zniknął. Mój mały Przystojniak gotowy do Wigilii…

To zaczynamy… Krzyś wcinał paluszki rybne – z mamą – bo ja innych ryb nie jem!

Później po wieczerzy wygłupki z tatusiem…

I wreszcie przyszedł Gwiazdor! Choć Krzyś trochę się bał, nie płakał – najpierw uczepił się mnie i powtarzał „Boi, boi”, a później jak już dostał prezent to się wyluzował i słyszałam tylko „otwórz, otwórz…”

 
„ioioio….” Radość niesamowita! Zabawa wspaniała, nawet mama się pobawiła z Krzysiem w straż pożarną. W wozie jest pojemniczek, w który można nalać wody i z węża później tryska. 2 sygnały dźwiękowe, wysuwana obrotowa drabina, światła…

A po Wigilii poszliśmy do moich rodziców, gdzie na Krzysia czekały kolejne prezenty, m. in. pociąg.

 
Mnie w tym roku też rodzice zaskoczyli. Zawsze wiem co dostanę, bo nie robimy z tego żądnych tajemnic, każdy każdego pyta co kto chce. Jednak tym razem od rodziców oprócz piżamy, którą chciałam dostałam buty! A to nie wszystko… doczekać się nie mogli aż odpakuję prezent wspólny dla mnie i dla męża… siostra mnie poganiała – a ja przecież wiedziałam co dostaniemy, bo mamie mówiłam co chcemy. Ale…odpakowuję prezent, patrzę „Samsung” – LAPTOP! Łzy w oczach, brak słów, nie wierzę… Śmiałam się do taty, że ma mi kupić laptopa, bo mój już ledwo zipie… A siostra mnie znowu pogania „no dalej otwórz!” Otwieram karton, a tam… pościele! No tak. Czyli jednak wiedziałam co dostanę, przeżyłam tylko rozczarowanie…choć takie chwilowe, a oczywiście wszyscy pozostali mieli niezły ubaw 😉 Pomysł siostry, bo robiąc porządki znalazła swój karton od laptopa i podpowiedziała mamie, żeby nam te pościele tam zapakowała, bo idealnie się zmieściły.

 Klocki Krzysia – choć mama i ciocia bardziej były nimi zainteresowane 🙂

A to mój prywatny Gwiazdor 😉 Mąż szedł przebrany do córki naszej koleżanki, a u nas był wcześniej jej partner 🙂 Taka wymiana 🙂

Tu już w pierwsze święto – Mały wśród zabawek – od mojej babci dostał tira Mańka z bajki Auta, także dziecka jakby nie było przez 2 godziny…

 
A wieczorem mój pomysłowy Synek postanowił pojeździć na autobusie od dziadka – co z tego, że autko do jeżdżenia też ma – trzeba zrobić testy na wytrzymałość plastiku…

 
I drugi dzień świąt – maraton po ciotkach 😉 Odwiedziny u jednej – ciocia woła Krzysia „Choć zobacz co tam jest pod choinką dla Ciebie, zobacz jakie 2 bałwanki czekają na Krzysia.” A mój Synek, zabrał bałwany, przy okazji zajrzał do torebki z prezentem obok i wyciągnął sobie jakąś bombonierkę, przyszedł do mnie i mówi „otwórz”. Ciocia oczywiście kazała mu to otworzyć. Mały cwaniak.

I u drugiej cioci – zabawy klockami z kuzynką.
 
 
Święta zleciały oczywiście za szybko. Choć w tym roku jeszcze sobota i niedziela po świętach doszła, a co niektórzy mają wolne aż do 7 stycznia… ja tak dobrze nie mam i dzisiaj w pracy. W sobotę Krzyś miał urodziny, także szykuję też zdjęcia z imprezki 🙂
 
A jak u Was? Objedzeni? Wypoczęci po świętach czy raczej wymęczeni tymi przygotowaniami i szykowaniem? Postanowienia na Nowy Rok macie? Ja jedno – SCHUDNĄĆ! Obowiązkowo… dziewczyny waga mi cały czas w górę idzie, aż już patrzeć na siebie nie mogę, nie mówiąc o tym, że zaczyna mi się zawężać ilość ubrań, w które się mieszczę. Nie jest dobrze… ale będzie! Musi być!
Pozdrawiam