Na wstępie od razu ostrzegam, że nie jest to wpis z propozycjami posiłków dla dzieci. To obiadki trzylatka – mojego trzylatka.

DSC07659

Nie wiem czy gdzieś popełniłam błędy podczas wprowadzania stałych posiłków do diety mojego dziecka Wydaję mi się, że nie. Rozszerzanie diety rozpoczęłam od warzyw, później wprowadzałam owoce, a następnie mięso, ryby itd. Właściwie dopóki Krzysiu jadł papki wcinał wszystko oprócz brokułów. Później kiedy miał 1-1,5 roku jeszcze jako tako jadł to co dostawał. Przyszedł jednak taki etap, że Krzysiu zaczął strasznie wybrzydzać i tak mu zostało. Nie mogę powiedzieć, że jest niejadkiem – zresztą już o tym kiedyś pisałam post. On jest po prostu mięsożercą! Nie je ziemniaków, makaronów, ryżu, żadnych warzyw, zup, sosów. Czasami zastanawiam się czy to na pewno moje dziecko?! Ja uwielbiam ketchup, podobno gdy byłam mała nie chciałam jeść różnych rzeczy, ale odkąd poznałam smak ketchupu mogłam z nim jeść wszystko. Krzysiu ketchupu nie lubi, a właściwie to nawet nie chcę spróbować.  Chipsy – może to nie jest dobry przykład, a jednak ja je lubię i to bardzo, a Krzysiu raz oblizał chipsa i od tej pory nie chce nawet ich dotknąć. Nie to żebym go do tego zachęcała czy zmuszała, bo oczywiście cieszę się, że nie ciągnie go do tego typu niezdrowych przekąsek. Dążę do tego, że On nie bierze z nas (ze mnie i z męża) przykładu jeśli chodzi o posiłki. Wielokrotnie jedząc obiad nakładałam mu na talerz warzywa, takie same jak mi i mężowi i oboje zachwycaliśmy się w głos jakie one są pyszne. Myślicie, że to go choć trochę zainteresowało? Nie! Nie chce nawet spróbować wielu rzeczy. Miałam nadzieję, że trochę się zmieni jak pójdzie do przedszkola i może tam zacznie brać przykład z rówieśników. Podobno jakieś małe postępy są i raz zjadł trochę ryżu, a innym razem „podziubał” ziemniaka. W domu ciężko go do tego przekonać. Nie ciągnie go nawet do słodyczy. Zje – nie mówię, że nie, ale jak ktoś mu da np. czekoladkę to nie otwiera jej od razu tylko najczęściej daje mi do schowania, a później o niej zapomina.

Co Krzysiu lubi

  • suche bułki
  • chlebek z masłem lub ewentualnie jakimś białym serkiem
  • kiełbasy – różne, za to nie chce jeść parówek
  • kotlety drobiowe, schabowe, mielone… mięso taaak, uwielbia
  • paluszki rybne
  • jajko – zarówno gotowane jak i smażone
  • pierogi z serem i cukrem
  • pyzy – suche!
  • naleśniki, racuchy
  • placki ziemniaczane, ewentualnie placki z cukinią i marchewką to jedyny wyjątek na przemycenie jakiś warzyw
  • owoce: jabłka, banany
  • jogurty, ale bez kawałków owoców! różne deserki typu Monte, Danonki czy inne
  • kisiel, galaretki
  • płatki kukurydziane – bez mleka, na sucho!
  • mleko – wieczorem przed spaniem

Jak widzicie menu mojego dziecka jest dość ograniczone. Domyślacie się, więc jak wyglądają obiadki trzylatka u nas w domu? Przegłodzić? Wciskać na siłę? Z pewnością nawet, gdyby te metody były skuteczne przysporzyły by mu tylko stresów, a ja chcę by jadł z apetytem, a nie na siłę.

Znalazłam pewien sposób na to by Krzysiu spróbował czegoś nowego. Zamknij oczy, otwórz buzię… – znacie to? Bawiłam się tak w dzieciństwie. Szykuję sobie kilka produktów spożywczych, a następnie mówię do Bąbla by zamknął oczy, a otworzył buzię. Na wstępie daję mu coś, co wiem, że lubi np. jakiegoś cukierka na łyżeczce, albo troszkę Nutelli i pytam czy wie co to było. Za którymś razem daję mu do spróbowania coś czego nie jadł wcześniej, a wiem, że gdyby to zobaczył nawet nie chciałby otworzyć buzi. W ten sposób ostatnio poznał smak miodu, rodzynek, musu owocowego. Póki co są to słodkie rzeczy, ale mam zamiar w ten sam sposób – bawiąc się – dać mu do spróbowania również warzywa i inne rzeczy. Zabawa fajna nawet dla tych dzieci, które lubią jeść prawie wszystko. Można dziecku, które ma zawiązane oczy najpierw dać dany produkt na łyżeczce do powąchania i zapytać czy rozpoznaję po zapachu co to jest, a dopiero później pozwolić rozpoznać to po smaku.

My jesteśmy jeszcze w fazie obiadów „jednoskładnikowych”, ale mam nadzieję, że uda się to zmienić i wprowadzić do diety Krzysia wartościowe i bogate w witaminy warzywa. Jeśli natomiast macie problem by w ogóle zachęcić dziecko do zjedzenia czegokolwiek proponuję spróbować kupić mu jakieś fajne dziecięce sztućce, talerzyki i inne gadżety. Na zdjęciu poniżej Krzysiu ma bardzo fajne, metalowe, uśmiechnięte sztućce. Mamy cały zestaw – widelec, nóż, łyżkę i łyżeczkę.

Jeśli macie jakieś inne sprawdzone sposoby na zachęcenie dzieci do jedzenie – w szczególności warzyw – to chętnie poznam Waszą opinię, może nawet polecicie jakiś ciekawy przepis?

DSC07661

DSC07662

DSC07670

DSC07676