Kolekcjoner gra planszowa dla najmłodszych to pomysł zaczerpnięty ze strony Urwiskowo. Świetna jako pierwsza „planszówka”.

1

Bardzo lubię gry planszowe i chciałabym, aby moje dziecko też chętnie w nie grało. Uważam, że to wspaniały sposób na wspólne spędzenie czasu i dobrą zabawę. Zamiast grać w gry na komputerze można rodzinnie pograć w planszówki Do tej pory uważałam, że Krzyś jest trochę za mały na tego typu zabawy. Jednak na blogu Urwiskowo trafiłam na fajny pomysł na grę planszową, która moim zdaniem nadaję się nawet dla tych najmłodszych dzieci ze względu na swoje proste zasady. Grę w bardzo prosty sposób można wykonać samodzielnie.

Potrzebna będzie sztywna kartka (ewentualnie jakiś karton). Ja użyłam dwóch kartek z bloku technicznego A3 – skleiłam je ze sobą taśmą klejącą z jednej strony. Dzięki temu plansza łatwo składa się na pół. Linijka – choć możecie rysować pola również odręcznie, np. zamiast kwadratów kółka, albo inne kształty. Kredki do pokolorowania planszy. Nożyczki i naklejki, bądź też obrazki powycinane z gazet, które będą znajdowały się na każdym polu gry. Ja użyłam naklejek z autami i samolotami ze specjalnej książeczki z naklejkami. Wyszło mi 30 kwadratowych pól na planszy i tyle też przygotowałam obrazków do kolekcjonowania. Naklejki przykleiłam na kartkę z bloku technicznego żeby obrazki były sztywniejsze i wycięłam je. Pionki wzięłam z innej planszówki, ale można użyć np. nakrętki od butelek lub jakieś figurki. Kostka do gry również zapożyczona.

Kiedy mamy już wszystko przygotowane układamy nasze elementy do kolekcjonowania na każdym polu planszy – oprócz pól „start”. Gracze kolejno rzucają kostką i przemieszczają się o tyle pól ile wskazuję liczba oczek. Stając na polu z obrazkiem gracz zabiera go do swojej kolekcji. Lądując na polu ze strzałką przenosimy się na inne pole, które strzałka wskazuje. Planszę okrąża się tyle razy aż wreszcie nie zostaną zebrane wszystkie elementy z kolekcji. Wygrywa ten kto ma ich najwięcej.Gra jest o tyle prosta, że dziecko musi tylko kulać kostką i poruszać się pionkiem. Nie ma skomplikowanych reguł, które trzeba znać, pamiętać i przestrzegać. Krzyś potrafi liczyć do 12, więc przemieszczanie się pionkiem odpowiednią ilość oczek nie sprawia mu trudności. Czasami zdarzało się, że koniecznie chciał zabrać jakąś wybraną kartę, bo spodobał mu się akurat ten obrazek. Jednak tłumaczę mu, że trzeba być cierpliwym, czekać na swoją kolej i przestrzegać zasady, że zabiera się tylko tą kartę z pola, na którym stanie pionek. Mam nadzieję, że stopniowo będziemy mogli zacząć grać z nim w inne gry planszowe, w których panują już jakieś ściślej określone zasady, bo jak na razie tylko mnie korci w sklepach jak patrzę na półki z planszówkami. Muszę się wtedy hamować, żeby ich niepotrzebnie nie kupować, bo to tak jakbym kupiła buty do biegania ze strony http://www.butydobiegania.pl/ wiedząc, że i tak póki co biegać nie będę. Muszę więc uzbroić się w cierpliwość i poczekać aż trochę podrośnie i wtedy będzie pora na gry dla starszych dzieci.

2

3

4