Weekend majowy spędziliśmy w Karpaczu. Choć pogoda nie zapowiadała się dobrze – w piątek pół dnia padało, od południa się rozjaśniło i kolejne dni były słoneczne.

DSC_0248

Podróż minęła nam szybko i choć nieco inaczej sobie to wyobrażałam było bardzo pozytywnie. Miałam nadzieję, że uda się przenieść śpiącego Krzysia do auta. Wyjeżdżaliśmy o godz. 5 rano, a Mały jakby coś przeczuwał już o 3:20 zaczął się kręcić, wiercić w łóżku. W efekcie o 4 kiedy zadzwonił mi budzik, On także się obudził i zasnął w samochodzie ok. 6:30. Po godzinie 9 byliśmy już na miejscu. W pensjonacie, w którym się zatrzymaliśmy właściciel miał koparki, więc oczywiście wzbudziły one zainteresowanie Krzysia. Szybko się rozpakowaliśmy i ruszyliśmy na miasto. Przeszliśmy się trochę deptakiem jednak tak mocno się rozpadało, że odpuściliśmy dalsze spacerowanie. Po południu się rozpogodziło, więc znów wybraliśmy się na deptak. W związku z tym, że był to 1 maja odbywał się tam jakiś pokaz militari. Czołgi i inne wozy wojskowe oczywiście spodobały się Małemu. W drodze powrotnej uraczyliśmy się goframi, Krzysiu wybrał sobie drewniany pociąg z klockami, a wieczorem urządziliśmy sobie grilla.

DSC04970

DSC04976

DSC04985

DSC04986

DSC04990

DSC04991

DSC04999

DSC05001

DSC05009

 

W sobotę pogoda była piękna i słoneczna. Do południa wybraliśmy się na wyciąg. Chcieliśmy wjechać na Kopę, jednak kilometrowa kolejka ludzi, którzy czekali żeby także wjechać odstraszyła nas. Kolejny wyciąg był niżej i prowadził do Białego Jaru. Tam ludzi nie było aż tyle, więc skorzystaliśmy i zjechaliśmy wyciągiem w dół. Krzysiu miał ogromną frajdę. A ja obawiałam się, że będzie się bał! Nic z tych rzeczy. Na dole kilka fotek z dinozaurami i ruszamy dalej. Pojechaliśmy do Hotelu Gołębiewskiego na desery lodowe. W Hotelu jest świetne duże akwarium z różnymi wielkimi rybami. Napatrzeć się nie mogliśmy. Krzysiu wybrał deser pajacyk, a ja bombę kaloryczną – deser lodowy czekoladowo-bananowy. Później poszliśmy na tor saneczkowy na Kolorową. Krzysiu zjechał z tatą i oczywiście chciałby tak zjeżdżać jeszcze raz i jeszcze… Zdjęć brak, bo wtedy nagrywałam na kamerę, podobnie zresztą jak podczas zjazdu na wyciągu.

DSC_0252

DSC_0260

DSC05034

DSC05046

DSC05051

DSC05054

DSC05065

DSC05071

DSC_0264

DSC_0265

DSC05077

Po popołudniowej drzemce Krzysia postanowiliśmy zabrać go do Interaktywnego Muzeum Klocków Lego. W Karpaczu jest też Interaktywna Wystawa Klocków Lego, my wybraliśmy muzeum, ale myślę, że na wystawie jest podobnie. Na to Muzeum poświęcę kolejny wpis, bo zdjęć jest dużo, akurat te poniżej słabej jakości, bo z telefonu. Krzyś najchętniej by stamtąd nie wychodził. Następnie zahaczyliśmy o bardzo fajny plac zabaw dla dzieci. Szkoda, że u nas w mieście nie ma takich dużych placów zabaw.

DSC_0268

DSC_0270

 DSC05160

DSC05163

DSC05164

DSC05165

W niedzielę do południa wyruszyliśmy na tamę, a później na skocznię. Ostatnie zakupy – pamiątki dla najbliższych, m.in. torebka dla siostry. A po obiadku i drzemce Krzysia wyjechaliśmy do domu. W drodze powrotnej Krzysiu nie spał. Śpiewaliśmy piosenki, wygłupialiśmy się i czytaliśmy książkę. Podróż udana.

DSC05167

DSC05177

DSC05178

DSC05180

DSC05183

DSC05184

DSC05187

DSC05188

DSC05189

DSC_0278

DSC05191

DSC05192

DSC_0279

DSC_0282

DSC_0289

 

 

A jak Wam minął weekend majowy? W domku czy na wyjazdach? Pogoda dopisała czy nie bardzo?