Choć Krzysiu dostał go później myślę, że jest to idealny prezent na roczek dla chłopca.

DSC05484

Mowa o jeździku autku, które dostał w prezencie od mojej siostry kiedy miał niecałe 1,5 roku o ile dobrze pamiętam. Autko zrobiło furrorę. To był strzał w 10. Zabawka wykorzystana w 100 %. Nie ma dnia, żeby nie siadał i nie jeździł, a właściwie to teraz śmiga jak szalony. To dzięki niemu łatwiej było mu się przesiąść na rowerek biegowy i załapać o co chodzi. W autku jest podnoszone siedzisko, w którym można schować swoje skarby. Z przodu ma zegar z przesuwanymi wskazówkami. Obowiązkowo trąbitko. Ten był kupiony na allegro i kosztował „grosze”, ale oczywiście znajdą się takie bardziej wypasione. Nasz służy nam już od roku. Jeździł nim na dworze, a teraz jest to tylko domowe auto. Jedyny minus to panele…no nie ukrywajmy, że przy takiej jeździ i ostrych zakrętach, które Krzysiu wykonuję panele trochę oberwały. W użytku jest naprawdę codziennie! Czasami jeszcze w piżamie, a już wsiada na auto i objeżdża mieszkanie. Takie autko byłoby fajnym prezentem np. na roczek dla chłopca.

DSC05485

DSC05486

DSC05488

DSC05490

DSC05491

Zadziwia mnie jak Krzysiu szybko się wszystkiego uczy i coraz pewniej robi różne rzeczy. Choć czasami też jestem przerażona. Tak jak tym, że jest już na tyle duży, aby dosięgnąć do klamki i potrafi sobie sam otwierać drzwi. Jeśli chodzi o wchodzenie do sypialni, która jest zamknięta, to nie ma problemu. Jednak kiedy w grę wchodzą drzwi wejściowe do mieszkania  i on już ubrany do wyjścia czeka w korytarzu, a ja lecę jeszcze coś zabrać np. z kuchni to mam już strach. Kiedyś wróciłam na korytarz, a Mały stał przy otwartych drzwiach trzymając klamkę i mówiąc z uśmiechem, że otworzył już drzwi. Serce mi zamarło! Wiem, że sam nie wyjdzie, bo mamy strome schody i wysoki próg i zawsze chce schodzić za rączkę, ale jakby tak pies akurat go popchnął i by spadł! Wolę nie myśleć. Na szczęście mamy nowoczesne drzwi z kilkoma zamkami, więc oprócz dolnego, do którego Mały dosięga zakluczam teraz drzwi na górny zamek od środka kiedy jesteśmy w domu. Ponadto mój Urwis nauczył się liczyć do 10 po polsku i po angielsku czym mnie zaskoczył. To, że umie po kolei po polsku policzyć to wiedziałam, często liczyliśmy razem różne przedmioty. Za którymś razem zaczął liczyć po angielsku, a mi kopara zjechała. Tu już zasługa nie matki, a bajki Dora. To z niej załapał liczenie i kilka zwrotów. Jadąc rowerem woła mnie i krzyczy „Let’s go”. Oczywiście gada ciągle jak nakręcony i buzia mu się nie zamyka. Ostatnio podczas wizyty w sklepie ekspedientka zapytała męża czy jemu się kiedyś kończą baterię, bo tak cały czas gadał i gadał. Uwielbia kiedy go łaskoczę po nóżkach, po pleckach, za uszkiem i lubi czyścić uszka patyczkiem kosmetycznym. Codziennie słyszę po kilkanaście razy „Mamuuu gilgocić mnie, międźi duźim paluśkiem” w sensie, że gilgotać go na stópce między paluszkiem. Jak już raz zacznę, to skończyć nie mogę, bo się domaga co chwilę innych pieszczotek. Dziś rano obudziliśmy się i leżeliśmy jeszcze w łóżku. Nagle z dworu dobiegł nas głos z samochodu z reklamą Polo Marketu. „(…) Polo Market, nasz ulubionyyy…”. Krzysiu od razu podniósł się z łóżka i podekscytowany mówi: „Mamuuu słysiałaś? Auto z psiciepką jechało i mówiło co kupić, słysiałaś?” Choć nie widział w tym momencie co jechało zapamiętał, że kiedyś już widział reklamę Polo Marketu na przyczepce i megafon na aucie, przez który leciała reklama co jest w promocji. Mój Mały Bystrzak. Kochani zapraszam Was na Facebooka, tam dodam filmiki, bo tutaj nie do końca wiem jak wgrać filmik, żeby się poprawnie odtwarzał. Muszę gdzieś o tym poczytać.